Darmowy monitoring dostępności strony, wiesz o awarii, zanim zauważą ją klienci
Mamy dla Ciebie coś, co jeszcze niedawno było przywilejem dużych firm z własnym działem IT: darmowy monitoring dostępności Twojej strony, non-stop, za 0 zł. Założysz konto w kilka minut, dodasz jedną stronę i od tej chwili to my pilnujemy, czy działa. Jeśli padnie, dowiesz się od nas, a nie od zdenerwowanego klienta.
Usługa jest dostępna pod adresem monitoring.uratujstrone.pl. Poniżej wyjaśniamy, na czym polega, jak działa i dlaczego naprawdę warto.
Co dostajesz za darmo
Darmowe konto to nie okrojone demo, tylko działająca usługa:
- Monitoring jednej strony 24/7, sprawdzanej co kilka minut, całą dobę.
- Pomiar z 5 lokalizacji w Europie (Polska, Niemcy, Finlandia), żeby wynik był miarodajny.
- Alerty e-mail w chwili awarii i osobne powiadomienie, gdy strona wróci.
- Miesięczne raporty uptime, czyli czytelne podsumowanie, ile czasu strona faktycznie działała.
- Panel z wykresami, historią zdarzeń i procentem dostępności za 24 godziny, 7 i 30 dni.
Bez karty płatniczej, bez okresu próbnego z pułapką. Jedna strona zostaje darmowa na stałe.
Jak to działa
Zasada jest prosta: automat co kilka minut wpisuje Twój adres i patrzy, czy strona się otwiera. Gdy przestaje odpowiadać, uruchamia się alert. Brzmi banalnie, ale diabeł tkwi w szczegółach, a konkretnie w tym, skąd sprawdzamy.
Większość darmowych narzędzi sprawdza stronę z jednego miejsca. Problem w tym, że gdy to jedno miejsce ma chwilowy kłopot z łączem, dostajesz fałszywy alarm „strona nie działa", choć u Ciebie wszystko jest w porządku. Albo odwrotnie: strona jest niedostępna dla części świata, a pojedyncza sonda akurat ją widzi.
My robimy to inaczej. Twoją stronę sprawdza kilka niezależnych punktów pomiarowych w różnych krajach jednocześnie, a decyzję podejmujemy większością głosów (tak zwane kworum):
Stronę uznajemy za działającą, jeśli widzi ją którykolwiek z punktów. Awarię ogłaszamy dopiero wtedy, gdy potwierdzi ją kilka niezależnych lokalizacji. Dzięki temu nie zasypujemy Cię fałszywymi alarmami.
To ta sama filozofia, którą stosują poważne systemy monitoringu: jeden punkt widzenia nie jest miarodajny, kilka, rozsianych geograficznie, już tak.
Awaria to nie tylko „biała strona"
Monitoring wyłapuje nie tylko sytuację, gdy strona jest zupełnie martwa. Reaguje też, gdy serwer zwraca błąd (500, 502, 503), gdy wygaśnie certyfikat albo domena, gdy strona zaczyna odpowiadać skrajnie wolno. To wszystko sygnały, że coś się psuje, i lepiej wiedzieć o nich od razu, a nie z telefonu od klienta po ośmiu godzinach.
Jak zacząć
Cały proces zajmuje kilka minut:
- Wejdź na monitoring.uratujstrone.pl i załóż konto (imię, nazwisko, e-mail).
- Aktywuj konto klikając link, który wyślemy na Twój adres.
- Dodaj swoją stronę i tyle, pierwszy pomiar wykonamy w ciągu kilku minut.
Konto możesz dodatkowo zabezpieczyć logowaniem dwuetapowym (2FA) z aplikacji w telefonie. Dbamy o prywatność: zbieramy tylko to, co niezbędne, i nie śledzimy Cię po sieci.
A jeśli masz więcej niż jedną stronę
Darmowy plan pilnuje jednej witryny, bo dla większości osób to w zupełności wystarcza. Jeśli jednak masz ich kilka albo po prostu wolisz, żeby ktoś reagował na awarie za Ciebie, także w nocy i w weekend, to zadanie dla pakietów opieki nad stroną. Obejmują monitoring wielu stron, aktualizacje, kopie zapasowe i usuwanie awarii, zanim zauważą je Twoi klienci.
Bo sam alert to dopiero połowa sukcesu. Druga połowa to ktoś, kto na niego zareaguje. Więcej o tym, dlaczego to takie ważne, pisaliśmy we wpisie „Kto pierwszy zauważa, że Twoja strona padła, Ty czy klient?".
Nie czekaj, aż strona padnie w najgorszym momencie. Uruchom darmowy monitoring i miej spokojną głowę.